środa, 25 kwietnia 2018

sobota, 31 marca 2018

dulce de leche COOKIES


Dulce de leche cookies czyli nic innego jak przepyszne, kruche ciasteczka z dodatkiem masy kajmakowej. Do tego cudownie roztapiające się w ustach kawałki czekolady. Te ciastka zdecydowanie należą do moich ulubieńców, są po prostu idealne!! 💕 


Składniki (ok. 20 sztuk):
  • 1 szklanka mąki
  • 120g masła
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2 jajka
  • 1/4 szklanki cukru
  • 120g masy kajmakowej
  • 1/4 szklanki płatków owianych
  • 1 tabliczka posiekanej gorzkiej czekolady

Wszystkie składniki (oprócz czekolady) zmiksuj do uzyskania jednolitej konsystencji. Na końcu dodaj posiekaną czekoladę i wymieszaj. Piekarnik nagrzej do 190ºC. Na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia formuj niewielkie kulki z ciasta, delikatnie je spłaszczając. Piecz przez ok. 14 minut. Po wyjęciu z piekarnika możesz je lekko oprószyć solą. Smacznego! 😋




wtorek, 27 marca 2018

OOTD #11
















trench coat VINTAGE / jeans PULL&BEAR / sweater H&M / shoes NIKE / bag OCHNIK /
 watch CLUSE / earrings H&M / sunglasses BRYLOVE

sobota, 24 marca 2018

MY SKINCARE ROUTINE - ULUBIEŃCY KOSMETYCZNI // HELLO BODY, SEPHORA, LA ROSHE POSAY, GĄBECZKA KONJAC, EOS


Hej kochani! Dzisiaj przychodzę do Was z postem urodowym. Często pytacie mnie jakich kosmetyków używam do makijażu, jak pielęgnuję swoją cerę i co mogłabym Wam polecić. Tak, aby było to uporządkowane, podzielę to wszystko na dwie części. W dzisiejszym poście opowiem Wam w jaki sposób dbam o swoją cerę i czego zazwyczaj używam do jej codziennej pielęgnacji. W następnym poznacie moje ulubione kosmetyki do makijażu :) Pokażę zarówno swoich ulubieńców jak i  kilka nietrafionych kosmetyków ;)
Moja cera jest mieszana ze skłonnością do przetłuszczania w strefie T. Jest ona dosyć problematyczna, często mam kłopot, aby dobrać sobie odpowiednie kosmetyki, które mnie nie uczulą i spełnią wszystkie moje wymagania. Zauważyłam jednak, że przede wszystkim na poprawę stanu mojej cery wpływa odpowiednia dieta. Dlatego staram się ograniczać jedzenie niezdrowego jedzenia (typu fast food) no i słodyczy, a z tym przyznaję, że mam największy problem :p Ważne jest też, aby odpowiednio się nawadniać. Pewnie większość z Was wie jak ważne jest dbanie o nasze ciało od środka. Niestety same kosmetyki, nawet te najlepsze, często nie są w stanie nam pomóc, jeżeli odpowiednio nie zadbamy o naszą dietę. Kolejnym krokiem jest dokładne zmywanie makijażu, a następnie odpowiednie oczyszczenie twarzy. Jest to jedna z najważniejszych czynności, nigdy nie położyłabym się spać w makijażu, nie ważne jak byłabym zmęczona. Jest to tak ważne, ponieważ nasza skóra podczas snu ma największą możliwość regeneracji. Pamiętajcie o tym! :) Co jakiś czas warto też zrobić peeling, który pomaga pozbyć się martwego naskórka i poprawia kondycje naszej skóry :)


Pierwszą rzeczą, którą chciałabym Wam polecić są chusteczki do demakijażu z Sephory (te z zieloną herbatą). Są one dwustronne, jedna strona służy do demakijażu a druga do peelingu. Są naprawdę godne polecenia. Jedna chusteczka jest w stanie zmyć cały makijaż, a dzięki stronie z peelingiem dodatkowo mogę pozbyć się suchych skórek. Niestety nie wszystkie chusteczki z tej serii są takie dobre. Jako fanka wszystkiego co kokosowe, nie mogłam nie wypróbować chusteczek o tym zapachu. Jednak ogromnie się nimi rozczarowałam!! Dobrze, że miałam porównanie, bo pewnie po ich zakupie nie zdecydowałabym się już na inne wersje. Po pierwsze ich zapach nie jest zbyt przyjemny i po zmyciu makijażu utrzymuje się bardzo długo na twarzy, po pewnym czasie staje się dla mnie nie do wytrzymania. Dodatkowo zadziałały one na mnie bardzo alergiczne, pojawiły się zaczerwienienia i ogólne podrażnienie. Tych zielonych używam również do zmywania makijażu oczu, jednak te kokosowe kompletnie się do tego nie nadają, mogą one wywołać alergię i pieczenie, tak jak u mnie😐. Czytałam jednak kilka pozytywnych opinii na ich temat, więc może jestem jedną z nielicznych osób, którym akurat nie przypadły one do gustu.




Kolejnym moim cudownym odkryciem są kosmetyki marki Hello Body o zapachu kokosa!! 💓 W swojej kolekcji posiadam piankę do mycia twarzy Coco Fresh i regenerujący krem do mycia twarzy na noc Coco Soft. Pianka jest bardzo delikatna, a jej cudowny zapach sprawia, że używanie jej staje się samą przyjemnością. Często do jej nakładania używam gąbeczki Konjac. Słyszeliście o niej? Powstaje ona w 100% z naturalnych składników, ma właściwości oczyszczające i antybakteryjne. Przed jej zakupem naczytałam się wiele pozytywów więc postanowiłam sama ją przetestować :) Ja do mojej tłustej i problematycznej cery zdecydowałam się wybrać tą z bambusowym węglem. Jak dla mnie jest fajna. Nie podrażnia, bardzo dobrze nakłada się nią produkty do oczyszczania twarzy, sama w sobie też daje radę. Nie jest to jednak aż takie wielkie wow jakiego spodziewałam się czytając te wszystkie komentarze.




Wracając do Hello Body, jeżeli chodzi o krem to również go uwielbiam. O zapachu nie ma co mówić, jest po prostu obłędny. Kremik super nawilża, jest idealny zarówno na noc, jak i na dzień 🙈


Zanim zaczęłam używać kosmetyków Hello Body, moim ulubionym żelem do mycia twarzy był La Roshe Posay Effeclar. Nigdy nie zamierzałam zamienić go na nic innego, jednak kiedy tym razem mi się skończył, stwierdziłam, że czas wypróbować w końcu czegoś nowego. Porównując go do moich kokosowych ulubieńców jego zapach nie bardzo mi się podoba, udało mi się do niego przyzwyczaić, ale nie jest to mój ideał. Oprócz tego małego mankamentu muszę przyznać, że bardzo dobrze oczyszcza, odświeża i poprawia stan mojej cery. Myślę, że jeszcze do niego wrócę, tym razem w połączeniu z kremem Effeclar Duo. Już jestem ciekawa jakie będą efekty i czy tym razem (już po raz czwarty😉) znów się polubimy.


Jeżeli chodzi o maseczki i peelingi to nadal szukam swojego ideału. Mogę Wam jedynie opowiedzieć, co zdążyłam do tej pory wypróbować. Nie wiem czy pamiętacie, ale był taki czas kiedy wszyscy polecali pastę do oczyszczania twarzy z Ziaji. Dosłownie każdy się nią zachwycał. Cena bardzo fajna, tyle pozytywnych opini, tak więc postanowiłam ją wypróbować. Niestety na mnie nie zrobiła ona, aż takiego wrażenia  Nie zauważyłam żadnej różnicy, w trakcie jej używania. Nie zrobiła też nic złego z moją cerą, ale spodziewałam się czegoś lepszego. Uważam, że produkty z ziaji, mimo swojej nie dużej ceny, jakościowo wypadają na prawdę dobrze. Tym razem muszę jednak przyznać, że trochę się zawiodłam.


Kolejnym średnio trafionym kosmetykiem okazała się kultowa, maseczka Bania Agafii. Według zapewnień, powinna ona działać oczyszczająco, ściągać pory i matowić skórę. Miała również działać nawilżająco i to akurat faktycznie zauważyłam. Oczyszczenie i zmniejszenie porów nie było raczej widoczne. Plus za funkcjonalne opakowanie, przystępną cenę i dobry skład.


Następnym produktem, który chciałabym Wam polecić jest tonik różany w mgiełce Evree. Jest świetny! Cudownie odświeża skórę i ma przepiękny zapach :) Używam go praktycznie cały czas. Zarówno na dzień, jak i na noc. Stosuję go często na skończony makijaż, aby ściągnąć z niego efekt pudrowości. Lubię też pryskać go na gąbeczkę Beauty Blender, aby podkład lepiej się aplikował. Szybko się wchłania i działa nawilżająco. Cena jest na prawdę atrakcyjna, a mgiełka jest bardzo wydajna. Nie zauważyłam żadnych minusów :)!


Ostatnią rzeczą, którą chciałabym Wam dzisiaj polecić jest balsam do pielęgnacji ust. Mój waniliowy ulubieniec EOS. Zdążyłam przetestować już kilka jego wersji smakowych, ale ten zdecydowanie najbardziej mi odpowiada. Świetnie nawilża usta i przepięknie pachnie. Zawsze mam go ze sobą w torebce! 💕


Dajcie znać jakie są Wasze ulubione kosmetyki do pielęgnacji twarzy. Może dzięki Wam uda mi się  odkryć jeszcze jakieś prawdziwe hity. Chociaż nie powiem, na swojej wishliście mam już sporo produktów, które na pewno niedługo przetestuję. Jeżeli będziecie chcieli, to z chęcią podzielę się z Wami moją opinią na ich temat! :) A już niedługo możecie spodziewać się wpisu o moich ulubionych kosmetykach do makijażu. Do zobaczenia 😗

czwartek, 22 marca 2018

Lody bananowo-porzeczkowe z marakują


Uwielbiam takie desery! Smaczne, zdrowe i jakie łatwe w przygotowaniu :) Na dodatek w mojej ulubionej kokosowej miseczce od Coco Bowls. Ten idealny poranek umiliła mi cudowna paczuszka od Jo Malone London. Przepiękne wody toaletowe o kwiatowych nutach zapachowych. Są niesamowicie orzeźwiające, a ich zapach świetnie skomponuje się z wiosenną aurą, którą mam nadzieję, że już niedługo będziemy mogli poczuć. A na razie zostawiam Was z nowym przepisem, smacznego! :)


Składniki (1 porcja):
  • 3 banany (pokrojone w plasterki, włożone do zamrażarki na kilka godzin lub całą noc)
  • garść mrożonych porzeczek
  • 2 łyżeczki białka waniliowego
  • 1/3 szklanki mleka czekoladowego
  • 1 owoc kiwi
  • 1 marakuja 
  • dodatkowo: owoce, granola, płatki róż i kokosa do dekoracji

Banany i porzeczki wyjmij z zamrażarki i poczekaj ok. 10 min, aż lekko się rozmrożą. Zblenduj je na jednolitą konsystencje, dodając białko waniliowe, mleko, kiwi i marakuję. Przełóż do miseczki i udekoruj pysznymi owocami:)!